arktyka ubrania

http://stryjski.net/arktyka-ubrania/

Poniższe uwagi są zestawieniem porad z różnych publikacji oraz osobistych doświadczeń i obserwacji.
Dotyczą one rejsu jachtem żaglowym z ograniczonymi elementami trekingu w czasie lata arktycznego.

odzież zewnętrzna

  • sztormiak - jest niezbędny jednak nie należy go przeceniać. Zapewne trafi nam się jedna lub dwie wachty w których pada deszcz, lub wieje silny przenikliwy wiatr, jednak w większości przypadków będziemy płynąć na silniku w słońcu i nie będziemy go używać.
    Na rejsie na Spitsbergen w zupełności sprawdził się dwu częściowy, nie ocieplany sztormiak sprawdzony wcześniej na rejsach zimowych w Anglii (gdzie pogoda z reguły jest znacznie gorsza).

  • polar - gruby, wiatroodporny był moim głównym ubraniem zewnętrznym. Wystarczający na większości wacht i we wszystkich wycieczkach lądowych.

  • kurtka - tak jak w Norwegii obok normalnej nie ocieplanej kurtki od sztormiaka offshore, zabrałem drugą lekko ocieplaną kurtkę inshore. Pomyłka.
    Brakowało mi za to lekkiej przeciwdeszczowej kurtki która mógłbym łatwo spakować do plecaka.

  • spodnie - miałem zarówno dwu warstwowe dresowe spodnie, jak i jednowarstwowe turystyczne. Sprawdziły się obie.
    Brakowało mi grubszych wodoodpornych spodni turystycznych. Na pewno nie zabierał bym dresów polarowych.

warstwy środkowe

  • cienki polar - niezastąpiony jako warstwa środkowa na wachty i wycieczki, ale także do chodzenia pod pokładem.
    Nie sprawdziła mi się natomiast cienka syntetyczna bluzka “kolarska” - nie daje ciepła i przyjmuje pot.

  • wełniany sweter - nie posiadałem, ale mój syn nie mógł się z nim rozstać.
    Następnym razem jak będę na Spitsbergenie lub w Norwegii na pewno sobie kupię.

bielizna

  • bielizna termiczna - miałem zarówno syntetyczną jak i z wełny merino. Ta druga o niebo lepsza. Można chodzić dwa razy dłużej (wg mnie do 6 dni) cieplejsza i lepiej oddaje pot. W rozsądnej cenie można kupić w sklepie sportowym na Spitsbergenie.

  • majtki - nigdy za mało! Raczej nie ma co liczyć na to że zrobi się pranie w trakcie rejsu.
    Miałem wyłącznie bieliznę bawełnianą co niestety - pod warstwą termiczną - ma znaczące wady gdyż bawełna wchłania wilgoć.

  • skarpetki - znów nigdy za mało. Potrzebowałem zaskakująco dużo zwykłych cienkich skarpetek. Grubych prawie nie wykorzystałem, gdyż buty były wystarczająco ciepłe.
    Następnym razem na pewno chciałbym zabrać skarpety wodoodporne do butów trekingowych.

obuwie

  • kalosze - sprawdzają się zarówno z pianki (jak Arctic Lemigo) jak i kalosze skórzane (Dubarry czy Henri Lloyd). Kalosze gumowe to raczej pomyłka.
    Kalosze będziemy używać nie tylko na wachtach, ale także przy wysiadaniu z pontonu na ląd. Dużo osób chodzi w nich także w czasie wycieczek po lądzie, gdyż na pewno przyjdzie nam przekroczyć kilka strumieni i grzęzawiska w tundrze.

  • buty trekingowe - wygodne do wycieczek na lądzie gdy chodzimy po kamieniach i na lodowcu, ale w końcu zawsze gdzieś nabierze sie w nie wody.
    Skarpety wodoodporne są chyba niezbędne.

  • buty gumowane - miałem też buty Colorado z Lemingo z dolna częścią z pianki jak kalosze. Chodziłem w nich najwięcej, ale mam mieszane uczucia.
    Warstwa gumowana jest dość niska i można je przemoczyć wsiadając/wysiadając z pontonu. Podeszwa jest też dość miękka i nie są najwygodniejsze na skałach. Filcowa wkładka wydaje się też zbyt ciepła.

  • obuwie pod pokład - nie należy tez zapomnieć że dużo czasu spędzimy pod pokładem między wachtami.
    Dla mnie sprawdzają się tutaj crocs-y.

inne

  • czapki - konieczne dwie o różnej grubości, zakładane wg potrzeb.
    Można kupić na miejscu to od razu ma się pamiątkę.

  • rękawiczki - miałem zaskakująco dużo:

    • wełniane wodoodporne - nosiłem cały czas, ale nie udało mi się sprawdzić czy rzeczywiście są wodoodporne jak twierdzi producent
    • gumowe robocze - przydatne przy wyciąganiu kotwicy. Można też nałożyć na wełniane jak jest strasznie mokro.
      Niektórzy kupują gumowe ocieplane co pewnie się też sprawdza.
    • robocze materiałowe (albo wędkarskie) - przydatne jako backup.
    • żeglarskie cienkie skórzane - nigdy nie użyte, ale ja rzadko używam rękawiczek do ciągnięcia lin.
    • żeglarskie grube wodoodporne - tym razem nie użyte, ale w przeszłości były przydatne.

sprzęt

  • śpiwór - który posiadał stopień komfortu na 0°C był wystarczający w czasie spania pod namiotem i nawet za ciepły na jachcie.
    Przydatna jest dodatkowa wodoodporna warstwa zewnętrzna gdyż materace na jachcie mogą być mokre ze względu na cieknący luk lub kondensację.

  • plecak - każdy powinien zabrać mały plecak w który może włożyć najpotrzebniejsze rzeczy niezbędne na wycieczki lądowe. Powinien on być wystarczający tak by zmieściła się w nim:

    • aparat fotograficzny,
    • rękawiczki, lekka kurtka, zapasowa czapka i skarpetki,
    • woda, czekolada i ewentualnie inne jedzenie,
    • koc termalny, amunicja

higiena

  • chusteczki jednorazowe - wilgotne dla dzieci zastąpią nam prysznic. Jedna paczka powinna wystarczyć na 2 tygodnie.

  • ręczniki - nie ma co liczyć na wiele kąpieli na jachcie albo na lądzie, ale jednak warto zabrać jeden cienki szybkoschnący ręcznik turystyczny. Dwa jeśli ktoś jest na tyle szalony, że myśli o kąpieli w morzu.

  • krem - w czasie pierwszych dni na Spitsbergenie bardzo wysychały mi usta, wazelina która wziąłem okazała się bardzo pomocna.

opcjonalnie

  • ubranie na powrót - już od kilku rejsów biorę zapakowany w hermetyczny worek ubranie na powrót. Może to fanaberia, ale lubię wracać w czymś co nie przesiąknęło ‘atmosferą’ jachtu.

  • bagaż podręczny - prawie na każdym rejsie przynajmniej jednej osobie bagaż nie dolatuje na czas. W bagażu podręcznym należy zabrać wszystko co pozwoli nam przetrwać pierwsze 3 dni.



ładuję komentarze...