Kraina tysiąca wysp i jednej nocy

http://stryjski.net/kraina-1000-wysp-i-1-nocy-cz5/

Poniższy tekst jest ostatnią częścią relacji z rejsu Trondheim - Lofoty - Bodø, maj-czerwiec 2015., który był etapem wstępnym wyprawy Svalbard 2015 na jachcie JoinUs.

Pozostałe części relacji:

  1. Trondheim
  2. Austrått - Kjeungskjær
  3. Rørvik, Torghatten
  4. koło podbiegunowe, Holandsfjorden, Værsøya
  5. Reine, Bodø

Moskenesøya

niedziela, 31 maj 2015

0430
Po kilku godzinach snu wstajemy by móc wcześniej wypłynąć. Myję zęby, wstawiam wodę na herbatę, ale wkrótce woda przestaje płynąć z kranu. Nie ma też charakterystycznego odgłosu pompy próbującej wyssać ostatnie krople wody za zbiornika. Awaria? Na szczęście nie. Po napełnieniu zbiorników kilkuset litrami wody pompa ożywa. Mamy wodę. Możemy płynąć.

0830
Wiatr w sam raz choć niestety z kierunku do którego chcemy płynąć. Halsujemy się w kierunku Reinie. Słońce i małe zafalowanie wprowadzają nas w idylliczny nastrój. Siedzimy na pokładzie w słońcu kontemplując ośnieżone szczyty Lofotów i pogodę wprost wymarzoną na żagle.

Nagle grot zaczyna łopotać. Nie było żadnego huku wskazującego na pęknięcie czegokolwiek. Jacht płynie w tym samym kierunku. Boom na swoim miejscu…
Puściło mocowanie w rogu żagla. Jedyne miejsce gdzie żagiel przymocowany jest do boomu w naszym zwijanym do masztu grocie.
Zwijamy oba żagle. Na silniku płyniemy najkrótsza drogą do portu. Niestety dziś nie będzie czasu ani na żeglarstwo, ani na łowienie ryb…

1230 - Reine
Do portu docieramy po kilku godzinach.
Dziś niedziela - wszystkie sklepy, prócz pobliskiej stacji Statoil są zamknięte. Zresztą pewnie i tak nie znaleźlibyśmy tu żaglomistrza. Naprawa raczej wykracza ponad nasze obecne możliwości. Nie mamy odpowiednich materiałów.

Wieść o naszym przybyciu i kłopotach szybko rozchodzi się jednak wśród mieszkających tu Polakach. Dostajemy kontakt do Mirka - polskiego żeglarza który przypłynął tu samotne na swoim jachcie kilka lat temu i osiadł na Lofotach na stałe.
Kilka telefonów i Mirek zgadza się pożyczyć nam niezbędne igły oraz pasy z których Remik wykona nowe mocowania rogu żagla. Prace potrwają do późnych godzin porannych - czy jakkolwiek nazwać tą porę dnia, którą na innych szerokościach geograficznych nazywamy nocą.

W tym samym czasie - dzięki uprzejmości Grzegorza - Julka i Jacek mają okazję skorzystać z wycieczki lądowej. Grzesiek najpierw wiezie ich do oddalonego o 60km miasteczka na zakupy. Potem obwozi po okolicy, by w końcu zaprosić do domu na kawę.
Jak twierdzą dopiero wycieczka w głąb wyspy pozwoliła im docenić pełno piękna Lofotów.

Reine

poniedziałek, 1 czerwiec 2015

0900
Poranek - tzn. gdy się obudziliśmy - wita nas pięknym słońcem. Jest jeszcze czas by zjeść śniadanie, zawiesić zdjętego wczoraj grota i popłynąć pontonem po zatoce by zrobić ostatnią sesję zdjęciową na Lofotach. Czas biegnie jednak nieubłaganie, pora wracać. Jutro w Bodø czekać będzie kolejna załoga.

Za sterem - po raz pierwszy na tym rejsie - staje w końcu Robert. Do tej pory Robert, jako cook okrętowy (zawodowy kucharz na lądzie), wyłączony był z systemu wacht. Teraz w końcu ma okazję poprowadzić pierwszy raz w życiu tak dużą jednostkę. Jedzenie jakie serwował Robert stało sie legendarne już w trakcie rejsu. Było nie tylko lepsze od tego z czym spotkaliśmy się na innych rejsach, ale także w wielu przypadkach od tego co jedliśmy na lądzie. Możemy sobie tylko wyobrażać co byłoby możliwe gdyby Marcin zamontował - proponowaną przez Roberta - większą kuchenkę z 4 palnikami.

Specjalna pozycja kucharza sprawiła, że na rejsie pojawiły się nowe żeglarskie powiedzonka:

Cook jest jeden, a kapitanów wielu.
(Rzeczywiście mieliśmy na jachcie dwie, lub jak twierdzi Piotr, prawie trzy osoby z patentem kapitańskim.)

czy

Słowo cooka rzecz święta.

Teraz ostatnia szansa by jeszcze trochę pożeglować. Na silniku utrzymanie kursu nie sprawia Robertowi najmniejszego kłopotu.
Stawiamy żagle. Teraz nieco trudniej, ale po kilku nieoczekiwanych zwrotach, udaje się utrzymać stabilny kurs prowadzący nas do celu.

2300 - Bodø
Tuż przed portem Kuba postanawia ostatni raz zarzucić jeszcze wędkę. Tym razem nic z tego, ale z większym szczęściem będzie jeszcze łowił w porcie następnego dnia.

W Bodø najpierw podchodzimy do pomostu z dystrybutorem paliwa. Musimy uzupełnić stan zbiorników z dieslem. Wypaliliśmy 240 litrów, czyli nieco więcej niż planowaliśmy. Wiatry raczej sprzyjały, ale często wiały prosto z kierunku do którego planowaliśmy płynąć. Potem trzeba się jeszcze przecumować do pomostu dla gości. Dosłownie w ostatnich 5 minutach naszego rejsu zrywa się nagle silny wiatr odpychający nas od pomostu. Tylko używając silnika na wysokich obrotach i odpowiedniego ustawienia cum (spring dziobowy + cuma rufowa) udaje nam się dociągnąć jacht do kei.

Stoimy. Trzeba będzie jeszcze się spakować, wysprzątać jacht i jutro koło południa oddać go nowej załodze.

JoinUs to nie najnowsza i może nie najbardziej luksusowa jednostka, ale chyba wszystkim żal będzie go opuszczać.
Jeszcze trudniej będzie rozstać się zżytej przez te kilka dni załodze. Nic tak nie łączy jak przygody przeżyte razem na morzu.

wracamy

wtorek 2 czerwiec 2015

0200 - pociąg
Znów przekraczamy krąg polarny. Tym razem w górach i jadąc na południe. Za okien robimy ostatnie zdjęcia ośnieżonych szczytów, wodospadów, lodowców.
Gdy rano obudzimy się w Trondheim otaczać nas będą zielone lasy. Dowiemy się że w Anglii temperatura przekracza 20 stopni, w Polsce jest ponad 30.
Tu jednak wydaje się to wszystko nierealne niczym sen…

The End


Rejs Trondheim - Bodo był jednym z etapów wyprawy polarnej Svalbard 2015 zorganizowanej przez JoinUs, na jachcie o tej samej nazwie.

Rejs był współorganizowany przez klub żeglarski SetSail z Anglii, a wzięli w nim udział żeglarze z polonijnych klubów SetSail i YKP London, oraz jedna osoba z Polski.

załoga

W rejsie udział wzięli (patrząc od lewej):

  • Jacek - przewodnik wyprawy; pierwszy pomocnik pomocnika cook-a
  • Karol - bocianie gniazdo; drugi pomocnik pomocnika cook-a
  • Piotr - plumbing, entertainment i kontakty z ludnością miejscową; pomocnik cook-a
  • Leszek - co-skipper
  • Julita - skarbnik rejsu
  • Remik - żaglomistrz
  • Robert - first cook
  • Jakub - pierwszy wędkarz
  • Arek - skipper

W czasie rejsu:

  • przepłynęliśmy 466 mil morskich,
  • złowiliśmy około 40 ryb,
  • Jacek 25 razy uderzył się w głowę wychodząc z kabiny.

pociąg

Pozostałe części relacji:

  1. Trondheim
  2. Austrått - Kjeungskjær
  3. Rørvik, Torghatten
  4. koło podbiegunowe, Holandsfjorden, Værsøya
  5. Reine, Bodø

Zobacz więcej zdjęć z rejsu:



ładuję komentarze...